środa, 9 sierpnia 2017

Zawsze jednak można zrobić coś lepiej... /aktualizacje/

             Światowe media nie ustają w ocenach dotychczasowych dokonań Roberta Kubicy oraz rozważań na temat perspektyw dalszego rozwoju kariery naszego kierowcy. Z tym większą ciekawością przyjmujemy kolejny wywiad jaki Robert udzielił dla rodzimego Przeglądu Sportowego.
              Robert Kubica w kolejnej rozmowie z Przeglądem Sportowym ponownie podsumował swoje testy na węgierskim Hungaroringu oraz odniósł się do spekulacji na temat swojej przyszłości i startu, już w najbliższej rundzie F1, w belgijskim Spa... Krakowianin w niezwykle szczery sposób, choć jak zwykle w swoim stylu, odpowiada na pytania dziennikarza Cezarego Gutowskiego... 

Wielu fanów widzi pana już na starcie do Grand Prix Belgii, ale zastanawiam się, czy gdyby we wtorek przed weekendem wyścigowym dostał pan propozycję startu na Spa, przyjąłby pan ją bez wahania? 
Nie wiem. Dopóki coś takiego się nie zdarzy, a nie wiadomo, czy w ogóle się zdarzy, nie ma się co zastanawiać, czy gdybać.

Pytanie, czy czuje się pan gotowy do wyścigu, bo przed jazdami na Węgrzech stwierdził pan, że przydałyby się minimum dwa dni testów w nowym bolidzie.
Ale to nie o to chodzi. Jakbym mógł przejechać dziesięć dni, to wtedy potrzebowałbym dziesięciu. Wszystko zależy od priorytetów i tego, co już się udało zrobić. I ja wiem, że jeden weekend Grand Prix daje kierowcy więcej niż pięć dni testów. Ale po pierwsze to nie zależy ode mnie, a po drugie na dziś nie mamy o czym rozmawiać, bo taka propozycja nie padła, a to, czy się wydarzy, czy nie... Tak naprawdę o tym nawet nie myślę. To nie ma sensu.
Renault Sport Formula One Team
Mówił pan, że nie będzie rozczarowany, jeśli ten powrót się nie uda, ale mówił też, że szuka zajęcia w F1, czyli nie chodzi wyłącznie o jazdę?
Zajęć w Formule 1 można mieć wiele. Oczywiście, skoro udało mi się dojść do tego punktu... Ale nie! Trzeba patrzeć na to realistycznie, a nie emocjonalnie - to po pierwsze. Po drugie nie zawsze w życiu dzieje się to, czego byśmy chcieli, a po trzecie, w ostatnich latach mojego życia najlepiej czułem się w generalnie środowisku Formuły 1, dlatego właśnie padło takie stwierdzenie.

Emocje już opadły, a pan miał parę dni do przemyślenia ostatnich testów na chłodno...
Ale wnioski mam takie same, jak zaraz po zakończeniu jazd. Ważniejsze jest to, co wydarzyło się w ostatnich miesiącach, a nie tylko na Węgrzech, a były to miesiące bardzo pozytywne.

Jednak ukoronowaniem tych miesięcy było to, jak poradził pan sobie w najnowszej maszynie?
Oczywiście na Hungaroringu było dużo nowości. Wszystko było inne, niż w bolidzie z 2012 roku, który testowałem poprzednio, nie mówiąc o samochodach, którymi ścigałem się kiedyś. Zadanie nie było łatwe, bo program jazd był napięty. Do sprawdzenia sporo rzeczy, do przejechania dużo okrążeń i mało czasu na przemyślenia, co, gdzie i jak mogę poprawić. A jednak z mojej perspektywy wszystko poszło dobrze, przejechałem wiele kilometrów, dość równym tempem i bezbłędnie. W trudnych warunkach, co cieszy, bo kwestią nie było to, czy ja potrafię prowadzić. Nowe bolidy są duże szybsze, do czego też należy się przyzwyczaić. Organizm bardziej zbliża się do granic możliwości, jeśli chodzi o jego wydolność i funkcjonowanie całego ciała. To też był dla mnie udany egzamin. Jestem zadowolony tym bardziej, że w razie potrzeby byłbym w stanie wsiąść do kokpitu i jeździć następnego dnia. Moje przygotowania były dobre.

I nic nie trzeba zmieniać w samochodzie?
Nie wszystko podchodziło pod moje preferencje, jeśli chodzi o prowadzenie się bolidu. Zmiana niektórych aspektów zabrałaby wiele czasu, a inne ustawienia można by zmienić od razu, abym się lepiej poczuł, ale postanowiliśmy tego nie robić, bo mogłoby to się odbić na wynikach testów i programie, który musieliśmy wykonać. Chodziło o informacje, które przekazywałem i powtarzalność, a co wyjazd sprawdzaliśmy w samochodzie coś nowego.

Dziennikarze obserwujący te jazdy przyznawali, że test wypadł lepiej, niż się spodziewali...
Zawsze jednak można zrobić coś lepiej. Nie tylko w testach. Nawet, gdy stawałem na podium w F1, też tak twierdziłem. Teraz sytuacja jest bardzo prosta. Gdybym miał okazję pojeździć znów, na pewno czułbym się lepiej w bolidzie. Pewniej, bo na Węgrzech miałem dużo nowości do opanowania w krótkim czasie. A to nie był dzień testów tylko po to, abym ja się przejechał i pracował nad sobą. Miałem po prostu parę przejazdów na dostosowanie się i chciałem szybko wejść na dobry poziom, abyśmy mogli jak najwcześniej zacząć program testów dla Renault. To się udało, priorytetowe zadania zostały wykonane, a walka z czasem, czy urwanie kilku dziesiątych sekundy miało małe znaczenie.

A co stoper pokazał zespołowi?
Tego, co najlepiej poszło, nie widać na zewnątrz. Chodzi o poszczególne czasy, które uzyskiwałem akurat w danej konfiguracji samochodu. Większość ludzi tego nie dostrzegała, a dla mnie to były jedne z lepszych, jeśli nie najlepsze wydarzenia tego dnia. Z suchych czasów ciężko ocenić, co naprawdę się dzieje i jak poszły te testy.
Renault Sport Formula One Team
               ...sam Cezary Gutowski cała sytuację wokół Roberta Kubicy oraz przeprowadzoną rozmowę podsumował w bardzo trafnych słowach: Stacja końcowa: Formuła 1
Palmer bezpieczny, ale... zagrożony. Kubica gotowy, ale nawet o tym nie myśli. Komunikaty pełne sprzeczności... Wakacyjna przerwa w Formule 1, dla Renault jest wyjątkowo gorączkowa. Sprawy zaszły za daleko. Na Węgrzech Robert pokazał - nie tylko ekipie, lecz i całemu światu - że radzi sobie także z najnowszym bolidem. Zamiast rozważać, czy jest gotowy do wielkiego comebacku, team powinien główkować, jak postawić kropkę nad "i", gdy obowiązują kontrakty? Sytuacja patowa. Słowa poparcia dla Palmera mają krótki termin przydatności, skoro w ramach gwarancji wymienia się Grand Prix Belgii. Po wyścigu na Spa zostanie jeszcze osiem rund MŚ. Osiem okazji do zdobycia punktów, których Brytyjczyk po prostu nie zdobywa. Poza życzliwością szefów w składzie trzyma go już tylko umowa, podczas gdy pozycja Kubicy tylko rośnie. A wraz z nią oczekiwania kibiców, mediów i - co najważniejsze - prezesów. Nadchodzą decyzje ważne i trudne. Pozostaje mieć nadzieję, że zwycięży (a nie musi!)... czysta kalkulacja i spokój. Zdrowy rozsądek, który mówi, że tego pociągu już nie można zatrzymać w szczerym polu. Prędzej czy później "Kubica Ekspres" musi dotrzeć do celu. Stacja końcowa: Formuła 1. Wszyscy czekają... 

                Nie sposób nie zgodzić się  z tymi akurat słowami dziennikarza Przeglądu Sportowego i Onet.pl... Zdecydowanie tak, wszyscy kibice powinni uzbroić się w cierpliwość i pozytywne myślenie, ta historia nadal się pisze...

AKTUALIZACJE

18.08.2017 godz. 12:30

                ...ciągnie wilka do lasu... w Cecina (Livorno, Włochy) taka sytuacja... Robert w towarzystwie właściciela obiektu Marco Cini i Kevina Ceccona na Kartodromo Pista del Mare...
Kartodromo Pista del Mare
Kevin Ceccon

Cristian Guazzini
17.08.2017 godz. 13:45

               Przed swoim wypadkiem, Kubica był jednym z najszybszych kierowców w stawce - tak swoją wypowiedź na temat polskiego kierowcy rozpoczął Austriak Helmut Marko. Na stronie portalu F1today.net stwierdził iż powrót Roberta Kubicy do Formula 1 wydaje się być zupełnie realny...
Formula 1
                 Dr Helmut Marko odniósł się także do wieku kierowcy i jego znaczenia w F1: Jeśli chodzi o wiek, to Max Verstappen jest wyjątkiem. Zasadniczo powinno się patrzeć na osobowość kierowcy. Niektórzy jak Verstappen, którzy są gotowi podołać zadaniu już jako nastolatkowie, inni potrzebują więcej czasu. Jeżeli Kubica nadal ma to "coś", to dlaczego nie miałby wrócić? - stwierdził.  Podsumowując swoją wypowiedź Austriak ocenił współpracę naszego kierowcy z francuskim zespołem Renault Sport Formula One Team - Kiedyś osiągali sukcesy, więc jeśli nadal uważają, że można kontynuować współpracę, to będzie to miało sens dla obu stron - zakończył pracujący dla zespołu Red Bull Racing Helmut Marko.

                 cały artykuł przeczytacie tutaj:  Marko doesn't see why Kubica won't return to F1

15.08.2017 godz. 23:20

             ...tymczasem w Forte dei Marmi... Holender Robert Doornbos pochwalił się fotką ze spotkania z przyjacielem...
15.08.2017 godz. 19:00

                 ...tymczasem F1 official wspomina najważniejsze momenty sezonu...
15.08.2017 godz. 18:30

                Na stronach portalu F1i.com o najlepszych kierowcach, z którymi współpracował podczas swojej kariery opowiedział Racing Director of the McLaren Formula One Team Eric Boullier... nie mogło oczywiście zabraknąć Roberta Kubicy...
Renault Sport
Kiedy rozmawiamy o Robercie, jedno wspomnienie przychodzi mi na myśl: kwalifikacje do GP Japonii w 2010 roku. Robert miał czwarty czas, a wystartował do wyścigu trzeci po karze dla Hamiltona. Tamtego dnia Robert pojechał magiczne okrążenie, czego sam się poważnie przestraszył: "W życiu nie zrobię drugiego takiego okrążenia!" powiedział Robert Kubica, jak tylko wydostał się z kokpitu. Robert ma naturalny talent najwyższej próby, a przy tym jest uczciwym, sensownym facetem, właśnie takim jak Fernando i Kimi. Sposób w jaki podchodzi do swojej pracy kierowcy wyścigowego jest podobny do Fernando. Ma taki sam charakter i jest gotów poświęcić życie osobiste, aby być konkurencyjnym. Naprawdę lubię Roberta. Wypadek w 2011 roku przerwał jego świetną karierę, a dla mnie ciągle stanowi najtrudniejszy moment w całej karierze...

                cały artykuł portalu F1i.com możecie przeczytać tutaj: Alonso, Räikkönen, Kubica… racontés par Éric Boullier

13.08.2017 godz. 17:00

                   ...kolejny kolarski weekend Roberta w towarzystwie Alessandro Petacchiego i przyjaciół...
fot. Maurizio Casini
fot. Alessandro Petacchi
12.08.2017 godz. 07:30

                 ...kilka interesujących cytatów Roberta z wrześniowego magazynu F1 Racing... polecamy lekturę całości artykułu...

Powrót do Formuły 1 jest oczywiście czymś, do czego jestem bardziej przyzwyczajony, ale gdybym zrobił to dwa albo trzy lata temu, to byłoby zbyt wcześnie. Nie chciałem sprawiać sobie jeszcze większego bólu. Mogłem to zrobić i wiedziałem, że miałbym z tego radość, ale z drugiej strony wiedziałem też, że wtedy nie byłem gotowy na coś więcej. Dlatego robiłem wszystko po cichu – przestałem jeździć w rajdach i startowałem w pojedynczych wyścigach, tu i ówdzie. To było takie sprawdzanie i testowanie siebie, bo moim sekretnym celem zawsze było wskoczenie z powrotem do samochodu F1. Wszystkie drobne testy służyły stopniowemu podnoszeniu poziomu trudności i fizycznego obciążenia wobec moich ograniczeń.


Ten cel miałem w głowie od dłuższego czasu, ale z nikim o tym nie rozmawiałem. Powoli zacząłem tracić wagę – ważyłem o 14 kilogramów więcej niż teraz! – i krok po kroku poprawiałem formę fizyczną. Później rozpocząłem też pracę nad głową, również drobnymi krokami, i kiedy dostrzegłem poprawę, to zacząłem wierzyć w powodzenie. W mojej sytuacji było duże ryzyko, że się sparzę, zwłaszcza psychicznie, a to była ostatnia rzecz, której chciałem – psychiczne zniszczenie samego siebie.

Nie czuję bólu. Znam ludzi, którzy mają wstawione metalowe płytki w miejscach złamań i czują ból na dużych wysokościach i tak dalej. Ja tak nie mam. Jasne, ruch jest ograniczony i nie mogę przeciążać ręki, ale takie są skutki wypadku i pewnych rzeczy po prostu nie mogę zmienić.

Powrót po sześciu latach z dala od F1 i wykonywanie długich przejazdów – to pokazuje, że nie za wszystkim stoją mięśnie i siła. Zastanawiam się, czy ograniczenia nie tkwią w mózgu i czy mój rzeczywisty limit nie znajduje się znacznie dalej niż mi się wydaje – ale muszę to dopiero odkryć. W mojej sytuacji najważniejsze jest odkrycie moich granic i lepsze poznanie siebie w tym stanie. Szczerze mówiąc sądzę, że jutro byłbym w stanie przejechać dystans całego wyścigu.

Kiedy zobaczyłem czas pierwszego okrążenia, to wiedziałem, że wszystko będzie w porządku. Właściwie starałem się myśleć, że będzie trudniej niż w rzeczywistości. Tak, żebym mógł przeżyć pozytywne zaskoczenie. Powtarzałem sobie, że jeśli zachowam spokój i po cichu będę czekał na właściwy moment, to uczucie powróci: mogę to zrobić. Stało się to zaskakująco szybko.

Oczywiście wolałbym mieć dwie ręce sprawne w stu procentach, ale tak nie jest i dlatego muszę pracować ciężej niż dawniej. Muszę być pewny, że wszystko, co próbuję robić, będę w stanie zrobić. Dlatego jestem bardzo ostrożny.

11.08.2017 godz. 08:00

                  ...na półkach jest już polskie wydanie magazynu F1 Racing... czy wszyscy już zakupili... na zdjęciach kilka stron długiego artykułu o Robercie...


09.08.2017 godz. 14:00

                     ...tym razem Mikołaj Sokół i jego ciekawy felieton na stronie Sokolim Okiem... polecamy:  Sześć i pół roku 

09.08.2017 godz. 12:45

                    ...inżynier wyścigowy Renault Sport Formula One Team Brazylijczyk Ricardo Penteado o testach Roberta Kubicy i ich wynikach...

Możecie zapomnieć o tym pytaniu. Nie ma problemu z jazdą samochodem hybrydowym. Najszybsze okrążenie Kubicy na Hungaroringu było konkurencyjne, ale Robert mógł być jeszcze szybszy. Najważniejsze jest to, że Kubica nie miał paliwa tylko na jedno kółko. Drugą kwestią, która wyróżnia te testy, to liczba okrążeń, które przejechał, odpowiadająca dwóm dystansom wyścigowym. Było 40 stopni Celcjusza, a Robert wysiadł z samochodu nie narzekając na wyczerpanie.

GALERIA

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz